pani inspektor...

  • Honorata

pani inspektor...

23 May 2022 by Honorata

- Helen - przerwała mu. - Ale...? - Ale w mojej sprawie na razie wszystko wskazuje na Patstona. - Mimo braku oznak przemocy w domu i garażu, mimo miejsca zbrodni odległego o wiele kilometrów? Oraz faktu, że Joannę naprawdę wyszła, tak jak zapowiadała, i naprawdę zostawiła Irinę u matki? - To nie znaczy, że nie spotkała się z Patstonem później. Mogła wpaść do warsztatu albo umówić się z nim na lunch. Miała przy sobie paszport, może jej powiedział, że chce zarezerwować wakacje? - To jest naciągane. - Wiem. Zadzwonił telefon na biurku. Keenan odebrał go, słuchał przez kilka sekund, notując coś na kartce, wreszcie podziękował i się rozłączył. - Kilka miesięcy temu lekarz rodzinny zapisał Joannę diazepam - poinformował Shipley. - A ponieważ w domu nie znaleziono tabletek, musiała albo je skończyć wcześniej, albo wyrzucić. Chyba że Patston je pokruszył i wsypał jej do kawy albo soku. - Zerknął w notatki. - Dotarliśmy do bibliotekarki i innej kobiety z South Chingford Library. Obie zapamiętały, że parę tygodni temu Joannę rozmawiała z jakimś mężczyzną, kiedy jej córeczka oglądała książki. - Allbeury? - W średnim wieku, dobrze ubrany, ciemne, siwiejące włosy. To potwierdza jego wersję. - Nadal mu nie ufam. - Przyjrzałem mu się dobrze od wczorajszego popołudnia, podobnie jak pani przedtem, w co nie wątpię. Facet wydaje się absolutnie czysty. - A już przynajmniej nie ufam jego motywacjom. - Ludzkie motywacje często wydają się dziwne dla innych. To jednak nie znaczy, że są psychopatami czy mor-dercami. - Keenan wzruszył ramionami - Może Robin All-beury naprawdę lubi pomagać kobietom bez żadnych ubocznych motywów. - Może - zgodziła się bez przekonania Shipley. Keenan rozwinął pączka i położył go na papierowej torbie. Shipley pojęła aluzję. - Zostawię pana w spokoju. - A może słówko rady od starego wygi, który widział już to i owo? - Nie zaszkodzi - odparta Shipley, wstając. - Przeczucia bywają przydatne. Zawsze w nie wierzyłem. Ale tylko pod warunkiem, ze nie dopuścimy, by prze-rodziły się w obsesje. - Myśli pan, że mam obsesję na punkcie Allbeury'ego i Novaka? Keenan podniósł wzrok; uznał, ze pytanie było szczere. - Jeszcze niezupełnie.

Posted in: Bez kategorii Tagged: dawid kwiatkowski rodzice, najbrzydsza sukienka, najbrzydsza sukienka,

Najczęściej czytane:

Zaczęła biec. Chłopcy na pewno tam poszli,

czuła to. Przeszkodzą Pierce'owi w pracy. Gdyby coś takiego stało się tuż po jej przyjeździe, byłaby zdenerwowana nie na ... [Read more...]

ale teraz, o dziwo, wcale nie chciała jej przerwać.

- Musiałbym być głupcem albo nieboszczykiem, żeby nie mieć wobec pani dalszych planów, lady Victorio. - Jego niski, zmysłowy głos świadczył ... [Read more...]

- zameldował Wilkins.

- Chyba zobaczyli, że nadjeżdżamy. Odszukajcie wszystkich domowników i zgromadźcie ich w kuchni. - W kuchni, milordzie? ... [Read more...]

Polecamy rowniez:


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 Następne »

Copyright © 2020 kdp.legnica.pl

WordPress Theme by ThemeTaste